TRUDNE ROZMOWY O POMOCY DLA BRANŻY TURYSTYCZNEJ

mrot-wideokonferencja-rzadowa-pomoc-dla-turystyki-buck-2205580-pixabayZorganizowana, z inicjatywy Polskiej Izby Turystyki, przez Ministerstwo Rozwoju wideokonferencja wicepremier Jadwigi Emilewicz, oraz kierownictwa departamentu turystyki w ministerstwie miały dać odpowiedź przedsiębiorcom z branży turystycznej na ich pytania i wątpliwości. Tak miało być, ale wcale tak się nie stało. Konkretów było jak na lekarstwo, a wnioski płynące z niej nie są optymistyczne.


Ze słów wicepremier Emilewicz można wywnioskować, że szanse na dedykowaną turystyce pomoc niewielkie. Podkreślała, że branża turystyczna może korzystać z dotychczasowych instrumentów pomocowych. Oczywiście padły sugestie, czy to ze strony szefowej resortu, czy ministra Guta-Mostowego, że będą prowadzone dalsze rozmowy, ale były one tak mało konkretne, że trudno uwierzyć w to, aby dały jakiś efekt.

Wśród prac, wymienianych przez przedstawicieli resortu, na wprowadzenie których realnie można liczyć znalazło się zawieszenie podatku minimalnego od nieruchomości do końca roku dla hotelarzy. Do optymistycznych wiadomości można zaliczyć także informację, że problemy z korzystaniem z tzw. Tarczy Antykryzysowej, jakie mieli przedsiębiorcy rozliczający się wg procedury vat-marża zostały rozwiązane. Z kolei optymizmem nie napawało stwierdzenie wicepremier Emilewicz, że w tym i następnym sezonie będzie dominować turystyka krajowa.

Przedstawiciele branży, na czele z Pawłem Niewiadomskim z PIT, czy Marcinem Chilińskim z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych podkreślali, w jak dramatycznej sytuacji znalazła się branża turystyczna, która stanęła jako pierwsza, a ruszy jako ostatnia. Marcin Chiliński podkreślał, że to, że sprzedaż i przychody są praktycznie żadne, nie oznacza, że agenci nie mają pracy. Wykonują oni dużą pracę, związaną z obsługą istniejących rezerwacji, anulacjami, bądź zmianami terminów. Choć nie mają żadnych przychodów, muszą opłacić pracowników, a pomoc z tarcz antykryzysowych już się kończy. Wedle optymistycznych szacunków OSAT-u, spadek przychodów branży turystycznej wyniesie ok, 70 proc. i to przy założeniu, że faktycznie granice zostaną otwarte z początkiem lipca. Chiliński podkreślał, że branżę turystyczną można uratować, ale potrzebne jest szybkie działanie. Minister Andrzej Gut-Mostowy, unikając jakichkolwiek konkretów, odpowiedział, że oczywiście potrzebne są dalsze rozmowy, ale nie może niczego obiecać.

Marek Kamieński z OSAT dopytywał o kwestię otwarcia granic, która jest kluczowa zarówno dla organizatorów, jak i agentów. Na to pytanie wicepremier Emilewicz, bardzo niejasno odpowiadała, że może pod koniec czerwca zostaną otwarte, ale to nic pewnego. Podkreśliła, że jest zwolenniczką otwarcia granic, przynajmniej, na początek, na kraje w których sytuacja epidemiczna jest opanowana.

Prezes Polskiej Izby Turystyki, Paweł Niewiadomski zwracał uwagę na problemy wielu przedsiębiorców turystycznych z pożyczkami gwarantowanymi przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wicepremier Emilewicz odpowiedziała, że chętnie się zapozna z problemem, dlaczego pożyczki z BGK są często niedostępne dla branży turystycznej i obiecała porozmawiać o jakiejś dodatkowej pomocy dla turystyki. Prezes Niewiadomski nie doczekał się natomiast na odpowiedź na pytanie, czy propozycje i postulaty, składane zarówno przez PIT, jak i sztab kryzysowy TUgether, są w ministerstwie rozpatrywane. Gdyby miał Pan w rodzinie takiego ministra finansów, jakiego pan ode mnie oczekuje, to szybko by się pan rozwodził, bo rodzina straciłaby płynność finansową na trzy pokolenia wstecz - to z kolei odpowiedź wicepremier, na pytanie wiceprezesa Polskiego Związku Organizatorów Turystyki, Piotra Henicza o to, czy złożony przez jego organizację wniosek o przyznanie pomocy publicznej dla touroperatorów jest rozpatrywany. Wicepremier Emilewicz rzucała sumami, jakie zostaną wpompowane w projekt bonów turystycznych (z których turystyka wyjazdowa i tak nie skorzysta), czy tarcze finansowe (z których to sum do turystyki trafia tylko ułamek).

Problemy z tzw. Tarczą Finansową, w odniesieniu do dużych firm poruszał Piotr Henicz. I tutaj padła jedna z niewielu w miarę konkretnych odpowiedzi tego wieczora, Jadwiga Emilewicz zapewniała, że rozmawiała z wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej, Margrethe Vestager i otrzymała zapewnienie, że trzecia część Tarczy Finansowej dla dużych firm zostanie zatwierdzona w ciągu najbliższych dni i będą mogły ruszyć wypłaty.

Sporo miejsca, wicepremier poświęciła bonom turystycznym. Potwierdziła wcześniejsze doniesienia o tym, że będą one dodatkiem do 500+ i będą się należały na każde dziecko. Chcemy, żeby pierwsze płatności z tego programu ruszyły pod koniec lipca - zapowiadała. Miałby on powstać w formie kodu, albo tokenu, który drogą elektroniczną dostawaliby beneficjenci. Dodała, że płatności dla przedsiębiorców miałby realizować ZUS, choć o ile się orientujemy to nie jest on instytucją przeznaczoną w tym celu, a bazę firm u których można wykorzystać bon miałaby prowadzić Polska Organizacja Turystyczna. Długą laudację na temat projektu bonu turystycznego wygłosił prezes Polskiego Holdingu Hotelowego, Gheorghe Marian Cristescu. Jednak, mimo optymizmu strony rządowej i rzucania kwotami pieniędzy jakie zostaną na ten cel wydane, trudno oprzeć się wrażeniu, że skorzysta z tego tylko część przedsiębiorców. Dodatkowo, jak słusznie zauważył koordynator sztabu TUgether, Bartosz Bieszyński, który po konferencji zamieścił swój komentarz na profilu sztabu, część pieniędzy, którą rząd wpompuje w program, już tam jest. Wcale nie jest powiedziane, że rodzice, którzy wyślą swoje pociechy na kolonie, wydadzą o te 500 złotych więcej, tylko prawdopodobnie przesuną te pieniądze, w domowych budżetach na inne cele, które niekoniecznie muszą być związane z turystyką.

Wydaje się, że ministerstwo kompletnie ignoruje fakt, że branża turystyczna to nie tylko hotele, atrakcje turystyczne i turystyka krajowa, ale także biura wyjazdowe, piloci, przewoźnicy, czy turystyka biznesowa. Wirtualne spotkanie z branżą mogło być okazją do uspokojenia nastrojów, przekazania rzetelnej informacji. Niestety okazja ta została zaprzepaszczona. Zamiast konkretów, przedsiębiorcy otrzymali sporą dawkę lekceważenia. Trudno się dziwić desperacji walczących o przetrwanie swoich firm, działalności przedsiębiorców. Tak samo trudno się dziwić, nie tyle już rozczarowaniu, co wściekłości, której dawali upust w komentarzach na forum.

Minister Gut-Mostowy, całkiem słusznie zresztą powtarzał, że dopóki będzie pandemia, dopóki nie zostaną otwarte granice to turystyka nie ruszy, a pomoc okaże się bez tego bezcelowa. Jednak to, kiedy turystyka będzie mogła ruszyć, w dużej mierze zależy od strony rządowej, a przedsiębiorcy oczekują konkretnych informacji, kiedy będą mogli powrócić do pracy. Informacji, której dotąd nie otrzymali. Biura podróży nie żyją w zamkniętej bańce, doskonale orientują się, jak wygląda sytuacja w innych krajach, gdzie rządy potrafią wskazać realne harmonogramy przywracania działalności gospodarczej na normalne tory. Tym łatwiej zrozumieć frustrację powodowaną tym, że oni takiej informacji nie dostają. Powstaje pytanie, skoro rządy innych krajów potrafią wskazać realne terminy otwarcia granic, dlaczego polski rząd nie potrafi, albo nie chce, tego uczynić.

 

mrot-wideokonferencja-rzadowa-pomoc-dla-turystyki-buck-2205580-pixabay
Zdjęcie: Pixabay
Źródło: http://www.tur-info.pl/a/54188,,turystyka-ministerstwo-rozwoju-granice.html